wtorek, 21 sierpnia 2012

chapter 1


Piątkowy wieczór, połowa 2010 roku. Kłótnia z rodzicami mnie przerosła. Dali mi ultimatum albo zostaje tutaj i idę na studia prawnicze, albo mam wyjechać i nie wracać, bo dla nich wstydem jest to, że ich jedyna córka nie podziela ich pasji. Nienawidziłam w nich tego. Moja mama jeszcze za mną stała, rozumiała fakt, że mam prawo do innych poglądów, ale mój ojciec.. On taki nie był. On miał wcześniej wyznaczone zasady, cele, które musiały być wykonane perfect, a jeżeli nie to honor rodziny został splamiony. Nie potrafiłam z nim normalnie rozmawiać. Codziennie były kłótnie, nawet bez konkretnego powodu. Podjęłam decyzję. Wyjadę. Mogą mnie szukać, a i tak im się nie uda. Najbardziej żałowałam, że w to wszystko został wplątany Patrick. Nie zasługuje na to, aby jego rodzice potraktowali go tak samo jak to zrobili moi. Nie mieliśmy innego wyjścia. Musieliśmy wyjechać. Spakowałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, schowałam je pod łóżkiem. Chwilowo będziemy mieszkać w jakimś schronisku, gdzie miejsca mamy opłacone, a tam będziemy rozglądać się za mieszkaniem. Kilka miesięcy wcześniej wypłaciłam sporą sumę z mojego studenckiego konta, wyciąg przychodzi raz na rok, więc przez najbliższe 7 miesięcy tata nie zauważy, że cokolwiek zniknęło. Bynajmniej mam taką nadzieję.

10 sierpień 2010
Właśnie moje życie się zmienia. Musiałam zmienić tożsamość, miejsce zamieszkania, kraj. Zmienić wszystko. Tak trudno jest coś zakończyć, naprawdę. Gdyby nie to, że miałam ze sobą Patricka, to nie wiem czy dałabym sobie z tym wszystkim radę. To wszystko jest takie dziwne, przesiąknięte nienawiścią i brakiem zrozumienia. Problem polega na tym, że niektórzy ludzie nie potrafią słuchać, jedynie rozkazywać i czekać na efekt tej pracy. Właśnie do tego typu ludzi należy moja rodzina. Nieważne są plany, zajęcia, wspomnienia, przyjaciele. Ważne są pieniądze, biznes i fakt, aby być rozpoznawalnym, popularnym. A ja taka nie jestem, nie chcę być i nigdy nie będę. Obiecałam to sobie, właśnie teraz dotrzymuje słowa. Właśnie dlatego opuściłam Polskę, zmieniłam nazwisko. Zamieszkałam na przedmieściach Londynu z Patrickiem. Zapisałam się do szkoły, znalazłam dorywczą pracę w Starbucksie. Naprawdę nie jest łatwo, ale jeżeli chce się cokolwiek osiągnąć, to trzeba na to zapracować. Trzeba pokazać, że jest się twardym, że potrafi się stawić czoła własnym problemom, słabościom i ludziom, którzy zrobią wszystko, aby nas zniszczyć.
20 październik 2010
Wszystko idzie po mojej myśli. W szkole dobrze, w pracy także. Poznałam Emme, bez której nie połapałam bym się w Londyńskim życiu. Dobrze jest mieć przy sobie kogoś, na kogo zawsze można liczyć. Mam tutaj na myśli Emme, Patricka i Alexa. Tworzymy dość zgraną paczkę. Wspólne imprezy, wypady na miasto. Podoba mi się.
+ rodzice dalej nas szukają, ale bez skutku. dowód na to, że nigdy nas nie znali. nigdy. dla mnie lepiej, nie potrzebuję ich ingerencji w moje życie.
18 maj 2011
Wszystko się zmieniło. Nie mam już na nic czasu, jesteśmy w trakcie przeprowadzki. Poprzedni właściciel wypowiedział nam umowę najmu - stary frajer. Rozpoczynamy na nowo. Może to i lepiej. Rodzice przestali nas szukać, z ciekawości odpaliłam swoją starą skrzynkę mailową. Miliony wiadomości od rodzicielki, jednak nie wiedziałam czy jest sens, aby jej odpisywać. W końcu za równe osiem miesięcy będę pełnoletnia. Nie ma sensu, naprawdę.
18 styczeń 2012
Już dzisiaj. Jestem pełnoletnia. Marta Parker stała się dużą, niezależną dziewczynką, która od lutego będzie zamieszkiwała w jednym domu z Emmą, Patrickiem i Alexem. Cudownie.

Siedzę sobie nad Tamizą, w moim ulubionym miejscu, przeglądam stare wpisy z pamiętnika i je spalam. Już nic nie będzie takie samo. Nie mam na nic siły. Skończyłam szkołę, a teraz ciągle pracuje. Jestem szefową zmiany w Starbucksie - miła praca, ale czasami jak trzeba jakiegoś idioty uczyć, jak się włącza ekspres, to można dostać szału. Czasami mam ochotę zostawić to wszystko i wyjechać w pizdu, daleko. Jednak koniec z uciekaniem, trzeba zawalczyć.
- nad czym myślisz?
- nad wszystkim Pat, a ty co tam?
- nic. chodź do domu, trzeba spakować resztę rzeczy..
- wiem, wiem. jednak straaaasznie mi się nie chce..
- pójdziemy na duże lody i gorącą czekoladę?
- okay, tu mnie masz.
Patrick znał moje czułe punkty, a duże lody i gorąca czekolada to coś, czego w tej chwili potrzebowałam. Przytuliłam przyjaciela i poszliśmy przed siebie, a dokładniej do Coffee Haven, bo mają tam najlepsze czekoladowe lody. Uwielbiam! Jednak w głowie dalej miałam to wszystko, co działo się przez ostatnie dwa lata..
kilka godzin później
Stoję przed dylematem. Zadzwonić do mamy czy jednak nie. Tak bardzo chciałabym ją usłyszeć, nieważne co miałaby mi powiedzieć. Mimo wszystko bym chciała. Jeden ruch Marta, naciśnij zieloną słuchawkę. Numer i tak masz zastrzeżony, więc na pewno Cię nie odnajdą. Dzwoń. Jeden sygnał, drugi, trzeci. Szum w słuchawce.
- Halo?
- um.. cześć mamo?
- Marta? to naprawdę Ty?
- tak mamo, ale proszę.. nie mów ojcu. nie chcę, aby się dowiedział.
- nie ma go tutaj córeczko, nie jesteśmy razem od ponad roku. gdzie się podziewasz? co się z Tobą dzieje?
- naprawdę? jestem bezpieczna i szczęśliwa. od dawna się zastanawiałam czy do Ciebie zadzwonić..
- jak dobrze, że się odezwałaś, już straciłam nadzieję.. tak się cieszę. mogłybyśmy się spotkać?
- mamo, ale mnie nie ma w Polsce.. więc nie wiem.
- gdzie jesteś? powiedz. przyjadę.
- jestem.. jestem w Londynie.
- o matko! sama?
- nie, nie. z Patrickiem, Emmą i Alexem.
- czyli Patrickowi nic nie jest?
- nie mamo. oboje jesteśmy szczęśliwi, ja skończyłam szkołę, a on ma świetną pracę. mamy się dobrze, naprawdę dobrze.
- myślisz, że mogłabym Cię odwiedzić?
- jasne mamo. kiedy zechcesz.
- może jutro? zarezerwuje lot i będę.
- jasne. oddzwonię do Ciebie za godzinę i powiesz mi o której?
- dobrze, ale zadzwoń.
- obiecuje.
Czyli wszystko jest dobrze. Tak się cieszę, a z drugiej strony dalej się boję. Jestem dziwna. Mam jakieś zachwiania humorów. Odzyskam moją kochaną mamę. Może się zmieniła? Może pod wpływem ojca była taka, a nie inna? Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
- Paaaaaaaaaaaaaaaaaatrick!
- co jest?
- nie będziesz zły?
- co zrobiłaś?
- zadzwoniłam do mamy. i ona tutaj przyjedzie. i jest sama. zostawiła ojca. i..
- spokojnie, oddychaj. no już.
- jestem szczęśliwa.
- to dobrze maleńka, wszystko dobrze. no już, ale nie płacz. hej. jestem z Ciebie dumny, że się na to odważyłaś.
Nic nie odpowiedziałam. Zalałam się łzami. Patrick mnie przytulił. Nie pamiętam co się dalej działo, bo musiałam zasnąć, ale gdy się obudziłam było bardzo jasno. A na łóżku leżała kartka.
' Pojechałem po Twoją mamę, nie przejmuj się. Śniadanie masz w kuchni. Smacznego ! xx '
No tak, cały Patrick. Jeszcze chwila i zobaczę się z mamą. Nie mogę się doczekać. Tak długo czekałam na ten moment. Można by rzec, że trochę zbyt długo, ale przecież każda chwila jest odpowiednia, prawda? Szczególnie teraz, kiedy toksyczny związek mojej mamy się zakończył. Może uda mi się namówić rodzicielkę na pozostanie ze mną, tutaj w Londynie? Chciałabym, naprawdę bym chciała. 


Jak Wam się podoba pierwszy rozdział? Pokażecie w komentarzach? Pod prologiem 13, pobijemy rekord? 
Rozdziały będą się pojawiać 1-2 razy w tygodniu, czasami rzadziej. - szkoła. :) 

15 komentarzy:

  1. yay. cudowny.. mówiłam Ci już na gadu. *serduszka*

    nats.

    OdpowiedzUsuń
  2. what the fuck? przecież mówiłaś, że zjebany rozdział.. wiedziałam, że nie ma sensu, aby Ci wierzyć. tururur. jest pięknie, idealnie. wzruszyłam się, jak Marta zadzwoniła do matki.. dziękuję Bogu, że powstają takie blogi :) x

    marta.

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdział warty uwagi, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem kim jesteś, ale dziękuje.

      Usuń
  4. trololo, brawo mała. :D

    Adaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaś?
    ej jak sie zakłada konto na blogspocie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. loooooool.. ja Cie znam? normalnie -.-

      Usuń
  5. rozdział bardzo dobry, aczkolwiek nie dawałabym "kilka gdzin później" "następnego dnia" etc. tego można się domyślić jak dasz nowy akapit .
    czekam nn.

    OdpowiedzUsuń
  6. piszę w imieniu nas wszystkich : podoba nam się, nawet bardzo, ale włącz tu jakiegoś tłumacza, bo mnie nudzi tłumaczenie dla brytyjczyków naszych :<

    love x

    OdpowiedzUsuń
  7. yaaaaaaay.. nie wiem co powiedzieć więcej.

    Karola x

    OdpowiedzUsuń
  8. yaaaaaaaaay. idealny :3

    OdpowiedzUsuń
  9. meeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeega !

    nat.

    OdpowiedzUsuń
  10. laaaaaa domka mastersztyc <3 genialny!

    OdpowiedzUsuń